Nie bądź z kimś z przymusu, bez powodu lub dlatego, że nie masz innego wyboru.

Nie ma nic bardziej przykrego niż błaganie o chwilę uwagi i czułości od osoby, dla której powinniśmy być całym światem. Nie bądź z kimś z przymusu, bez powodu lub dlatego, że nie masz innego wyboru. Przy niewłaściwej osobie będziesz wiecznie błagać o uwagę, czas i zainteresowanie. Odpowiednia osoba ofiaruje Ci to wszystko tylko dlatego, że Cię kocha. Niezwykle ważne jest, by mieć przy swoim boku kogoś kto jest w stu procentach pewny, że to właśnie na Tobie zależy mu najbardziej. Kogoś kto będzie dla Ciebie prawdziwym wsparciem i codzienną obecnością zapali w Tobie chęć by kochać, śmiać się i żyć. Bardzo często w zwykłej codzienności możesz dostrzec czy komuś na Tobie naprawdę zależy i czy to wszystko ma sens. Uczucie najczęściej leży w zwykłych chwilach, w gestach, przytuleniach czy uśmiechach. Dostrzeżesz je w prostych rozmowach i pytaniach. Bo choć z pozoru banalnym, to jednak niezwykle pięknym uczuciem jest posiadać przy swoim boku kogoś kto zainteresuje się i zapyta, jak Ci minął dzień lub czy wszystko u Ciebie w porządku. Proste gesty to tak niewiele, a najczęściej posiadają moc potrafiącą zmienić wszystko.

Nie bądź z nikim na siłę, z przymusu i tylko dlatego, że wydaje Ci się, iż nie masz aktualnie żadnej lepszej opcji. Jeśli masz mieć beznadziejny związek i kogoś kto jest dla Ciebie zerowym wsparciem lepiej oprzyj się o ścianę. Jeśli ktoś nie potrafi ofiarować Ci chwili uwagi, swojego zaangażowania i czasu to po cholerę z nim jesteś? Jak długo będziesz żebrać o gest i znosić chłód, który zabija w Tobie wszystko? Masz zamiar wiecznie czekać na to, że ktoś nagle, z nieznanego powodu całkowicie się zmieni? Czasem musisz powiedzieć dość, wyjść i zamknąć za sobą drzwi – choćby nie wiem jak trudne to dla Ciebie było. Nie bądź z kimś z przymusu, bez powodu lub dlatego, że nie masz innego wyboru. Nie możesz żebrać o gest, uczucie i miłość. Czasem warto zamknąć jeden rozdział i spróbować zrobić krok do przodu. Być może po drugiej stronie drzwi jest ktoś kto dostrzeże w Tobie wszystko co piękne. Dobrze wiesz, że zasługujesz na coś więcej…

Książki pełne wyjątkowych porad. Bez owijania w bawełnę. Bez zbędnych słów. Brutalnie prawdziwe. Mocne i konkretne.

66 thoughts on “Nie bądź z kimś z przymusu, bez powodu lub dlatego, że nie masz innego wyboru.

  1. Szkoda, że nie trafiłam na te słowa wcześniej. Chociaż byłam wtedy tak zaślepiona, że prawdopodobnie nie dotarłyby do mnie w taki sam sposób, jak dotarły teraz. Żałuję bardzo tych straconych lat. Nie tego, że straciłam kogoś kogo kochałam tylko lat, czasu. Bo mogłam być po prostu szczęśliwa, choćby sama, a przynajmniej nie żyłabym ciągle walcząc. O czas, uwagę, zaangażowanie. Nie byłoby tych wszystkich chorych rywalizacji z innymi kobietami. Nikt mi tych lat nie zwróci i to jest najgorsze. Mogłam się bawić, wychodzić, poznawać świat. Ale ja wybrałam tkwienie w czterech ścianach i wieczne czekanie, aż on się zmieni… I choć ja oddałam swoje serce na dłoni – on i tak tego wszystkiego nie docenił. Wybrał inną. Może ciekawszą, może jest lepsza w łóżku. Nie wiem. Ale kiedy zostawił mnie myślałam, że świat się skończy. I w tym najczarniejszym okresie mojego życia poznałam kogoś kto przeżył dokładnie to samo co ja. Oboje spragnieni bliskości szybko zrozumieliśmy się bez słów. I oto jestem – szczęśliwsza, zdrowsza, a u boku mam kogoś kto nie mówi, że jestem najważniejsza tylko faktycznie to pokazuje. Świat miał się skończyć, a okazało się, że ja dopiero wchodzę do jakiegoś świata. Nowego. Mam nadzieję, że lepszego.

    1. Mam identycznie to samo. Ja przestałam po 22 latach koło niego skakać, milczeć kiedy powinnam mówić, głośno wyrażać własne zdanie, nie przytakiwac kiedy nie ma racji, naraz szok i niedowierzanie. I stały tekst, jak jesteś taka męczennicą i Ci źle to złóż papiery rozwodowe. To jest chore

      1. chore od samego rdzenia, chore współuzależnienie przez 22 (!) lata… warto ciąć szybciej… inni wokół też cierpieli przez ten czały czas…
        blokada życia, zbieranie negatywnych przeżyć i emocji bez ujścia… choć niby tyyyle czasu, by coś naprawić, spróbować – innego „języka”?
        komunikacja, porozumienie, życie BEZ LĘKU – Elka, wim co piszę… /chyba 😉 / Mar Fi

    2. Ja jako facet przeżyłem to samo,dawałem z siebie wszystko,nie dlatego żeby poczuć się lepiej,ale z miłości.W końcu zauważyłem że to niema sensu,i że żebrałem o najmniejsze gesty uczuć.To upokarzające pytać,czy Cię ktoś kocha,to się powinno czuć.Milość potrafi gòry przenosić,ale nie jak jest jednostronna.

      1. To samo właśnie przerabiam. Kiedy pokazałam, że mi zależy jemu nagle się odwidziało. Nawet nie miał na tyle jaj, żeby mi powiedzieć, że już mnie nie chce.

      2. Ja znalazłam odwagę po latach.. Najgorsza jest ta świadomość, że jestem sama, nie mogę okazać tego jak lubię być przytulana, jak bardzo jestem potrzebna..Nie nadaje się na portale randkowe itd.. Chciałabym chociaż dostać SMS.. Myślę o tobie, uważaj na siebie.. I chociaż jestem bardzo radosna osoba, wysyłam wszystkim pozytywna energię.. To brakuje mi jednego.. Wiary, że kiedyś moja droga, zejdzie się z droga tej drugiej osoby.. Ale idę wciąż idę… :). Pozdrawiam

        1. Jak się poznalismy on się zakochał mówił ze mnie kocha ze jestem jego najważniejszą ciagle byly slodkie slowa na zawsze ,,wiedzieliśmy ze dzieci najważniejsze a potem my ale ja niemam nic i on tez wynajmuje z dziećmi ale to nie przeszkadzało na poczatku a teraz po 6 miesiącach tak ja się zakochalam to jemu sie odwidzialo ale czas jest na zaczepki na portalu randkowym ,pytalam się czemu nieodpisze zawsze wymowki gdy pytalam czy znami wszystko wporzatku on na to ze tak ja mam syna chorego.może dlatego 😊

      1. Czuję się podle ciągle żebrząc.
        Obiecuję sobie, że skończę z tym, że będę silny.
        Jednak jednak tylko depresja się pogłębia.

          1. Nie jak zaczniesz myśleć o sobie to się zmieni , czasem dajesz coś nie tak jak ktoś inny tego oczekuje a nie dostajesz nic w zamian ,więc czas to zmienić .jak ktoś tego nie widzi nie dawaj dbaj o siebie….

          2. Justyna masz racje
            Poznaj siebie samego
            Pokochaj siebie samego
            a później twórz związek nie z konieczności tylko z wyboru.

          3. Dla miłości poświęciłam i straciłam wszystko…zaczęło się od rozmów,zaineresowania,poczułam sie pierwszy raz szcześliwa kochana bezpieczna..porozumienie dusz serc..cos niezwykłego czego nigdy nie doświadczyłam w związku w którym byłam zdradzana byłam sprzątaczka paczka itp..zakochałam się i wierzyłam w te miłość i w nas..razem planowaliśmy przyszłość.. I nagle po 1,5 roku on zaczął się zmieniać.. pojawiły się kłamstwa zdrady..W tym czasie maz już wykańczam mnie psychicznie do tego on robił to samo..walczyłam bo wierzyłam.. byłam zawsze nigdy się nie odwróciłam.. ostatnio były wieczne odchodzenia i powroty..niedługo czeka mnie rozwód..zmieniłam życie dla niego A on..niedawno stwierdził że już mnie nie kocha…poswiecilam rodzinę prace dom zdrowie..mam depresje,wrocil sie nowotwór..Wszystko w imię.. miłości.. nigdy nie zrozumiem co się stało.. tzn.pojawila się inna i zmieniła go..bardzo..walczyłam i blagalam prawie rok..zebralam..O miłość…skończyłam u psychiatry i na terapii z silna depresja..A walka jeszcze przede mną…dlaczego mnie tak zranił..nie wiem..może po prostu nigdy mnie nie kochał..moze to kara,ale ja naprawde pierwszy raz w zyciu poczułam taka wieź i miłosc do kogos..no i ufalam..bezgranicznie w kazde słowo..

        1. Koniecznie z tym skończ…ja wylądaowałam w szpitalu.. jestem sama od roku z synkiem. ciężko bywa ale daję radę. I już nie żebram…uczę sie kochać samą siebie.

        2. KNapisałaś piękne słowa, dokładnie jestem w takim związku i codziennie spędzam wieczory w samotności, bo inni są ważniejsi niż ja, nasz syn i moja córka z pierwszego małżeństwa. Przechodzę katorge psychiczna, codziennie w samotności, mimo ze mieszkamy razem, mimo ze śpimy i mimo ze mamy zbliżenia, bo on ma potrzebę. Nie szanuje mojego czasu, moich potrzeb a nawet dzieci. Jest egoista, a ja płacząc codziennie w poduszkę czekam na niego licząc , ze coś się zmieni. Niszczę moje dzieci, które widza jak matka jest codziennie zapłakana, i ma silna depresje. Nie mogę do niego dzwonic, pisać, jak jest w pracy i na wyjazdach służbowych. Wyzywa mnie od psychopatę jak mu przeszkodzie.

  2. Widać nie jestem w tym sama. Wyszłam za mąż z miłości, ale walka o jego uwagę, szacunek i zrozumienie zaczęła się znacznie wcześniej.. Wszyscy się kłócimy, ale kwestia o co i z jakiego powodu. W końcu nadszedł taki dzień, że przejrzałam na oczy i stwierdzilam, że bycie szczęśliwa zależy jedynie ode mnie. O to się nie blaga drugiej osoby, wyplakujac sobie oczy. O dziwo mniej się kłócimy od tego czasu. Zaczęłam widzieć jaki jest, że sie nie zmieni. Teraz to tylko kwestia jak długo z taką oziebla żona wytrzyma 😉 To, że nie pyta co się stało, a jedynie ocenia i straszy rozwodem, świadczy o tym jakim jest człowiekiem, dobitnie.

    1. Znam to, straszy rozwodem żebyś to Ty złożyła papiery, a potem będzie wszystkim mówił, że on walczył o to małżeństwo, ale Ty nie chciałaś,

  3. Nadchodzą moje 30 urodziny i sprawia to, że zaplanowałem wiele zmian w życiu. Jedną z nich jest właśnie kwestia związków. Pora podjąć decyzje i zrobić cośdla siebie. Pozdrawiam i dzięki za te słowa.

  4. …czasem jest już za późno aby zawrócić. Sprawy nie ułatwia gdy jest się niepełnosprawnym – upływający czas ocenia sie inaczej… inaczej też się kocha a szacunek ma inny wymiar. Kochałem dla kogoś, zapomniałem o sobie… przegrałem swoje życie w ten sposób.

    1. Jestem w takiej samej sytuacji kocham kogoś z kim o kilku godzinne spotkanie czasami muszę się wykłócać. Kocham go bardzo i to wszystko jest w tym najgorsze że nie mam siły żeby to skończyć. Chciałabym żeby to on zrobił bo nie chcę nigdy dojść do momentu żeby żałowała podjętej decyzji… Zazdroszczę wam determinacji i odwagi. Pozdrawiam😘

      1. Jestem w podobnej sytuacji.. Nie wyobrażam sobie bez niego życia jednak rozum mi mówi że on się nie zmieni… Jestem w kropce…tak bardzo go kocham…

  5. Zakochałam się, przeprowadziłam z innego miasta, sprzedałam rodzinny dom, zrezygnowałam z pracy. Zostawiłam to co kochałam bo miałam nadzieję że to ten mężczyzna i że z czasem będziemy stanowili jedność.
    Oddałam swoje serce na tacy i zostałam zraniona. Walczyłam o Nas przez dwa lata, starałam się jak mogłam ale dzisiaj zdałam sobie sprawę że to nie ma sensu. Czuję się oszukana, nie doceniona, nie kochana. Słowa niestety to nie wszystko, czyny powinny być dopełnieniem słowa kocham.

    1. Niestety…taka jest rzeczywistość, osoba którą uważasz za cały swój świat, poświęcasz każdą wolną chwilę, dajesz maximum siebie, okazujesz cale serce i oddane do resztki granic uczucia potrafi tak Ciebie zniszczyć..dzięki takiej „cudownej” miłości tracisz swoją wartość, zaczynasz wierzyć w te słowa i z dnia na dzień poprostu sie z tym godzisz, dajesz sie ponizac proszac o najmniejszy gest, uwagę..a czas ucieka, nikt nam go nie zwróci. Ja zaczynam pomału nowy etap, ucze się żyć na nowo. Nie jest łatwo ale wierzę że w końcu i ja będę kochana. Powodzenia dla Was.

    1. Ja tez teraz błagam. Najpierw pomógł mi podnieść się po rozwodzie, zaopiekował sie mną i moimi dziećmi, stworzył ze mną rodzinę, a teraz mam się wyprowadzić, bo jemu jednak sie odwidziało, nie kocha mnie już, przerosło go to wszystko. Dla mnie strzał. Bo nadal go kocham. Dzieciaki też. Nie mamy gdzie iść. Prosiłam, błagałam, żeby nie rezygnował z nas. Ok, dał nam czas. Ale zabija mnie obojętnością. Myśli tylko o sobie. Nie uwzględnia mnie ani córek w swoich planach. Wraca późno i od razu niemal kładzie sie spać. Nie pyta co słychać, jak minął dzień, czy wszystko w porządku. Nie interesuje go ani ja ani moje córki, którymi kiedyś super się zajmował. Po prostu pozwala nam mieszkać u siebie (przynajmniej narazie), bo wie, że nie stać mnie samej na wynajem. Ale żyje swoim życiem. Tylko swoim. A ja ciągle się łudzę, czekam nie wiadomo na co. Nie mam siły tak po prostu się odciąć. Ani możliwości. A to znów sprawia, że umieram od środka po raz kolejny. Bo wiedząc, że nie mam w nim poparcia, mimo wszystko nie wolę oprzeć się o ścianę. Błedne koło…

  6. Witam, jestem kolejną żebraczką do kolekcji. Teraz nie rozumiem sama siebie dlaczego 7 lat temu wyszłam za niego za mąż. 7 lat… 7 ciężkich lat. Bo mój mąż okazał się niedojrzałym emocjonalnie dupkiem, który nie daje poczucia bezpieczeństwa rodzinie. Łudziłam się, że skoro ktoś wychował się w patologii (teść alkoholik znęcający się nad rodziną) to takiej patologii nie będzie powielał.To był błąd!!!!! Mąż jest świetnym fachowcem w branży budowlanej, a oprócz tego typową złotą rączką.Naiwnie myślałam,że taki człowiek zawsze zapewni byt rodzinie. I owszem co chodzi o pracę dostaje mnóstwo intratnych kontraktów, ale nie ma dnia aby nie wracał do domu na podwójnym gazie. A ja nawet odezwać się nie mogę bo zwyzywa mnie wtedy przy dzieciach i na dodatek się obrazi.Mamy firmę budowlaną zarejestrowaną na mnie (to ja trzymam porządek w papierach), kiedyś podpisałam umowę na 100tys to mi potrafił powiedzieć jak sobie podpisałaś to sobie buduj.na złość .Wiecznie obrażony dzidziuś.Często słyszę ty szmato, ty k.., ty leniu…..itd.itp. Ja już nie mam sił.Sama zajmuję się domem, dziećmi, gospodarstwem. Po to aby on mógł bez przeszkód zająć się swoją pracą a i tak ciągle jestem be. Przecież praca w domu to też praca jakże niedoceniana i powiedziałabym, że najgorsza z możliwych bo za darmo. Doradźcie mi proszę co robić? Nie chcę dzieciom rozbijać rodziny, bo to one będą cierpieć najbardziej.

    1. na zakręcie / a nie da się pójść do specjalisty od związków? Przecież kiedyś się chyba kochaliście? Trzeba znaleźć źródło problemu i dotrzeać do niego dlaczego jest taki nieszczęśliwy , co go boli , że tak się zachowuje? Rozmowa , fakt z niektorymi ciężko , ale przy odpowiedniej postawie w koncu ulegną.
      Jak nie to nie patrz na dzieci bo zapytaj siebie czy w przyszłości na ich umysl gorzej wpłynie rozdzielenie od tatusia czy tatuś ktory pije i bluźni ? myslę , że to drugie i tak w przyszłości będą to powielać , kobieta jest od sprzątania i nie ma prawa głosu

    2. Jeżeli teraz, jak to mówisz, nie rozbijesz rodziny, skrzywdzisz dzieci. Jeżeli masz synów, nauczysz ich poniewierania kobietami i z dużym prawdopodobieństwem wyrosną na alkoholików, jakim bez wątpienia jest Twój mąż. Jeżeli masz córki, nauczysz je, że rolą kobiety jest poświęcać się dla drania i być nieszczęśliwa. Przykro to mówić, ale mąż ani Was nie kocha, ani nie szanuje. Uciekaj. Ja uciekłam. 15 lat temu. Dziś córka i syn to już dorośli ludzie. Z perspektywy czasu – była to najlepsza decyzja w moim życiu, również według nich. Pozdrawiam, życząc siły i powodzenia.

  7. Witam w klubie. Nie raz czekałem na chwilę dobroci od żony. Teraz czas zakończyć tą farsę nie małżeństwo, bo tak trzeba to nazwać. Po 23 prawie latach.
    Bo nigdy nie jest za późno na trzy rzeczy:
    Miłość
    Naukę
    Spełnianie marzeń

  8. Po 15latach wiem, ze nie warto przejmowac sie innymi. I nie waryo ich sluchac, jestem szczesliwsza i tak wygladam wszyscy to zauwazyli. Zdradzal mnie, zostawil na sylwestra…. Sama wiec wzielam sie za swoje zycie i mam. Jestem szczesliwsza i spełniona pomimo braku mezczyzny mozekiedys sie jakis trafi ale nie szukam i nie mam zamiaru malo tego bede testować, jak przyjdzie moment ze kogoś poznam i wtedy powiem ze jestem szczesliwa w 100%

  9. Jestem w takiej samej sytuacji kocham kogoś z kim o kilku godzinne spotkanie czasami muszę się wykłócać. Kocham go bardzo i to wszystko jest w tym najgorsze że nie mam siły żeby to skończyć. Chciałabym żeby to on zrobił bo nie chcę nigdy dojść do momentu żeby żałowała podjętej decyzji… Zazdroszczę wam determinacji i odwagi. Pozdrawiam😘

    1. Naprawde go kochasz? Za co? Za to ze nie ma dla Ciebie czasu? A może kochasz człowieka, który jest Twoja iluzją, jeśli takie zachowanie nie daje Ci do zrozumienia. Daj spokój. Uciekaj jak najdalej. Jeśli nie ma dla Ciebie czasu, to już go raczej nie będzie miał. Zaprzyj się czym możesz, odetnij się totalnie – to jedyny sposób by z tego wyjść. I uwierz mi zrób to pierwsza, skończ to. To wymaga wytrwałości, pewnie dużo łez i determinacji.

  10. Byłam w związku przez prawie 6 lat…. zdradził mnie raz.. byłam głupia wybaczyłam po jakimś czasie… a po czterech latach zrobił to samo. Pomyślałam sobie Boże postaw w końcu na mojej drodze kogoś z kim naprawdę będę szczęśliwa.. I ktoś się pojawił tak po prostu. Tak po prostu z dnia na dzień.. aż sama nie mogłam w to uwierzyć…
    Zostawiłam przeszłość pomyślałam, że koniec z tą farsą. nie dam się ranić. A teraz ? jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie. U swojego boku mam wspaniałego mężczyznę , który mnie kocha, jest nie tylko moim ukochanym , ale też przyjacielem , wsparciem… na taką miłość warto czekać.
    Życzę wszystkim takiej miłości.. po każdej burzy kiedyś musi wyjść słońce.
    Pozdrawiam.

  11. „Nie ma nic bardziej przykrego niż zebranie o chwile uwagi i czułości od osoby, dla której powinnismy być całym światem” dokładnie to przeżyłam. Podarowałam mu wspólne życie w kupionym przez siebie ładnym mieszkaniu, masowanie obolałych pleców po pracy, śniadania i obiady, bo kocham gotować i chciałam żeby miał zawsze cos dobrego nie parówki i najtańsza pszenną bułę z dyskontu. Zabierałam na koniec świata, bo nigdy nigdzie nie wyjechał, pokazałam że istnieje życie oprócz coniedzielnych bezrozmownych wizyt na wsi u rodziców, zabierałam to teatru, do opery, do restauracji, organizowałam górskie wycieczki. Starałam sie nadać życiu kolorów. Przytulalam w nocy, przytulalam rano. Dawałam miłość fizyczna, której tak pragnęłam tylko z nim w sposób w jaki z nikim wcześniej. Nie szczędziłam słów kocham cie bo wiedziałam ze nigdy nie usłyszał ich od rodziców. W końcu wymyslilam wspólny biznes zrodzony z jego pasji, który w połowie sfinansowałam. A co dostawałam w zamian? Mur obojętności, proszenie sie o czas, o telefon w ciagu dnia, o miłą wiadomość. O uwagę, o rozmowę. Wszystko zawsze było ważniejsze. Aż w końcu tuż przed ślubem jak gdyby nigdy nic powiedział ze ślub mu nie na reke. I zmył sie pod moją nieobecność, po powrocie z pracy zastałam puste półki. Biznes zagarnął dla siebie i powiedział ze beze mnie mu lepiej bo ma swobodę. Okazało sie ze miłość, relacja z druga osoba nie ma dla niego żadnej wartości. A ja każdego dnia walczę z poczuciem odrzucenia i niedocenienia. Ale wiem, że jestem wspaniałą kobietą, z mnóstwem pomysłów, pasjami i wartościami. Czesto płacze, bo ból tak niesprawiedliwego porzucenia jest nie do opisania. Jednego dnia kupować suknie ślubna z przyjaciółka, a za chwile słowa „ze mu to nie na reke”. Kiedyś mu na pewno podziękuje, ze zrobił mi przysługę. Czasami napisze mu ze tesknie. Ale wiem ze nie ma za czym, bo ten człowiek juz ma jedną jedyną największa miłość, z którą nikt nie bedzie mógł konkurować – samego siebie.

  12. PANIE piszecie o bólu, rozczarowaniu, o tym jak was wykorzystano, że faceci są fe…My też cierpimy. Swojej żonie dałem wszystko co miałem, zawsze mogła na mnie liczyć, Jeździliśmy na urlop, chodziliśmy do kina, teatru, kawiarni. Jej rodzina ciągle coś chciała – pomóż, napraw, załatw. Gdy ja potrzebowałem pomocy, nie mieli czasu. Gdy powiedziałem jej co o tym sądzę , to zrobiła mi wykład, że to jej rodzina i im wolno. od tej pory totalny dystans, jestem odstawiony bo mam swoje zdanie. Jestem spokojnym człowiekiem, chcącym przeżyć godnie swoje życie u boku ukochanej, tymczasem z jednej strony nie chcę być sam, z drugiej mam DOSYĆ. Nie umiem ładnie pisać, ale też czuję. Kobiety też potrafią być wredne. Pozdrawiam te miłe.

    1. Prawie opisałeś moją sytuację. Przy czym u mnie są jeszcze dzieci i tylko one w sumie mi pozostały. Reszta praktycznie nie istnieje, bo tak chyba łatwiej się żyje, nie mi, jej. Podobno jestem człowiekiem który nie zadawala się byle czym podarowanym na zasadzie „bo wypada” i mówię o tym głośno. Praktycznie od tego się wszystko zaczęło psuć, że podoba mi się co innego niż jej, że nie trafia z niczym, bo mało mnie poznała i od wiecznego jęczenia jak to ona ma źle poza dziećmi i domem nie robiąc zupełnie nic poza zadawalaniem siebie na różne sposoby. Wykorzystała te falszywe odczucie by stworzyć obraz mojej osoby u swojej rodziny rozkapryszonego człowieczka którego zadawalają tylko rzeczy premium, a to nie jest prawdą. Długie lata zajęło uświadomienie wszystkim że tak nie jest, mimo to nadal potrafię usłyszeć, że jestem problematyczny w wielu kwestiach, przez co wszystko co związane jest ze mną, praktycznie jest pomijane. Bo łatwiej. Zresztą coraz bardziej mam wrażenie, że wszystko robi na zasadzie „by było jej najlepiej”. To jeszcze by dało się znieść, ale całkowicie zdyskredytowała moją rodzinę. Jak jest temat o czymkolwiek złym, to zawsze jest to wina mojej rodziny, nie jej, mojej. We wszystkim. A że jej nie pomagała i nie pomaga za wiele, z roku na rok coraz mniej, to tak ma być, bo to jej rodzina. Im wolno. Wolno składać obietnice bez pokrycia wnukom, im wolno wszystko. Nie ważne, że największą pomoc dostawaliśmy właśnie od mojej, nie ważne że zawsze mogliśmy liczyć na wsparcie, nie – są be, należy ich odizolować, wykreślić najlepiej z dokumentów i wymazać że świata. Czemu? Bo raz usłyszała od teściowej kilka słów prawdy. Wcale nie najgorszej. Miała wszystko i stała się rozkapryszoną księżniczką, której wszyscy mają usługiwać… Jak by można było cofnąć czas…

  13. Na siłę przykuwanie uwagi drugiej osoby na dłuższą metę jest bardzo męczące i do niczego nie prowadzi. W związku trzeba jednak cały czas się starać, iść na kompromisy. Ja popełniłam z moim mężem podobny błąd. Byłam zbyt zajęta sobą i nie dostrzegałam jak się starał o mnie. Aż wreszcie stałam mu się obojętna, widac było zrezygnowanie w jego poczynaniach. Teraz staram się naprawić ten błąd i to ja się bardziej staram 🙂 Każdy kij ma dwa końce, trzeba znaleźć złoty środek 🙂

  14. A Ja Wam powiem, ze czasami czlowiek tak potrafi zranic drugiego, ze zamyka swe serce juz na zawsze i po czasie natrafia nawet na lepsza połówke która go szczerze pokocha ale Ty i tak dalej nie umiesz kochac mimo ze jestes kochany i sam nie wiesz dlaczego tak jest… Ja tak mam po kilku letnim zwiazku a mam dopiero 29lat 🙁

  15. Moj facet, ojciec mojego dziecka wybral kumpli i narkotyki zamiast szczesliwej rodziny… zgubila go pogoń za pieniedzmi za chwila zapomnienia, ktora daje mu to g… probowal z tym skonczyc, ale mysle ze to byly puste slowa, mżonki. Miesiac potrafil byc czysty, cudowny, kochajacy tata, a nagle tracil nad tyl kontrole i wracal do tego co bylo dla niego lepszym rozwiazaniem…
    ciagle uwaza ze mysli o mnie i dziecku, ale nie moze przestac. Dla mnie jest zagubionym w sobie marnym czlowiekiem przez ktorego stracilam 4 lata zycia. Nie wiem czy kiedys zrozumie jaki blad popelnil w zyciu. Moze nie a moze tak. Czas pokaze.
    Strasznie to wszystko zostalo we mnie, kazde jego slowa obietnice okazaly sie puste i nieszczere. Sprawil ze stracilam poczucie wlasnej wartosci bo przeciez kto zechce babe z dzieckiem?! Powoli staje na nogi i wiecej nie dam sie zmanipulowac jego pustymi slowami. W tym wszystkim najbradziej szkoda dziecka. Przywiazalo sie do ojca, ktory tata bywa a nie jest.

  16. Uch. To są te książki, które bardzo chcę przeczytać, jednocześnie bojąc się ich przeczytania. Jeszcze nie dziś, jeszcze nie teraz. Ale wkrótce.

  17. Mój mąż wybrał komputer,telefon,święty spokój i rozwód.Wyprowadził się na zimno.Wcześniej zero zainteresowania mną,po pracy zalegał przed komputerem i do późnej nocy tak tkwił.Po położeniu się do łóżka,w ruch szedł telefon i internet,a wcześniej smsy do jakiejś baby,przypadkiem go przyłapałam.Niby żarty i tylko smsy,jak dla mnie to zdrada emocjonalna.Ja zło konieczne i za całe zło świata odpowiedzialna,on pokrzywdzony i dlatego odszedł.Czekam na pozew bo o rozwód również wystąpił.Cóż nic na siłę,jeśli woli wszystko inne niż mnie.Próbowałam rozmawiać lecz nie dało się.Wypalił się cokolwiek to znaczy…Ponad czterdziestoletni mężczyzna z zachowaniem dziecka.

  18. Żebrze o wszystko od 30 lat. Płakałam po nocach poraniona jak sito. Dziś już nie płacze. Trwam w tym „dla rodziny”. Dzieci dorosły, usamodzielniły się. Trwam samotna wśród ludzi
    Nauczyłam się są zyc , bo gdzie i za co pójdę. przygnębienie dopada, odrzucenie boli. Żyje. Szukam radości w małych rzeczach. Inni zazdroszczą mi uśmiechu i męża, który jest świetnym aktorem. Murowana szansa na Oskara. … Nikt nie wierzy, więc milczę. Jak długo jeszcze tak będzie? nie wiem.

  19. Czytam Wasze wypowiedzi i jakbym o sobie czytala. Żebrze o wszystko od 30 lat. Płakałam po nocach poraniona jak sito. Dziś już nie płacze. Trwam w tym „dla rodziny”. Dzieci dorosły, usamodzielniły się. Trwam samotna wśród ludzi
    Nauczyłam się są zyc , bo gdzie i za co pójdę. przygnębienie dopada, odrzucenie boli. Żyje. Szukam radości w małych rzeczach. Inni zazdroszczą mi uśmiechu i męża, który jest świetnym aktorem. Murowana szansa na Oskara. … Nikt nie wierzy, więc milczę. Jak długo jeszcze tak będzie? nie wiem.

    1. jak to się dzieje? ja właśnie tego sie boje, że tak będzie wyglądac moje życie. u mnie dopiero 10, ale jednocześnie tak bardzo sie boje zmiany. ostatnio cały czas mówi, że mnie zostawi, że ma dość…a ja dostaje prawie paniki.

  20. Hej ja straciłam 12 lat z człowiekim ktory drugi raz odemnie odszedł..w naszym zwiazku on zawsze czegos poszukiwał jak bym ja do konca nie była tym kims z kim chcial by byc..nie wiem po co przepraszal i ciagnoł dalej tyle lat ten związek..a ja plakalam bo ranił.mamy synka..teraz kazde żyje swoim życiem..bol rozstania dla mnie był nieziemski ..ale zycie toczy sie dalej

  21. Po 3.5 roku walki o uwagę o uczucia, ciągłe wzloty i upadki dałam sobie spokój z człowiekiem, który mnie zdradził i przy mnie udeptywał sobie ścieżkę do następnej. Kiedy podjęłam decyzję było mi o wiele lżej- zrzuciłam balast, który ciążył mi od jakichś 9m-cy- bo tyle dojrzewałam do tego, żeby to zakończyć. Komuś może się to wydawać mało, ale w obliczu tego, że oddaje si,ę całą siebie za strzępy uwagi i zaangażowania jest to bardzo długo. Nie powiem, że go nie kocham… ale ta miłość musiała zmienić oblicze. Dobrze mu życzę, ale już beze mnie. Stracił kobietę, która uchyliła by mu nieba, trwała obok na dobre i na złe, oddała wszystko, co najcenniejsze. Wybrał i teraz to on musi żebrać o uwagę i zainteresowanie u kobiety, która poleciała na jego życiową zaradność i kasę. To jego życie i wybrał jak chciał… a ja odżyłam. Potrafię się cieszyć zwykłymi sprawami i wciąż słysze, że jestem tak rozpromieniona jak już dawno nie byłam. Kto nas znał, dokładnie wie, w którym momencie przestałam taka być, a kiedy znów się taka stałam. Im nie muszę niczego tłumaczyć. Wiedzą, które z nas zawiniło i które jest tym szczerym i prawdziwym. Wiedzą też które z nas więcej straciło, które zyskało, które z nas jeszcze znajdzie swoje szczęście.
    Życzę Wam byście odnaleźli w sobie siłe na porzucenie tego co Was rani i nie daje Wam szczęścia. Pamiętajcie, że druga osoba ma Was podnosić, kiedy Wasze skrzydła zapomniały jak latać, a nie uziemiać i dawać poczucie beznadziei. Nauczcie się kochać z daleka jeśli tego wymaga sytuacja. Czasami tak jest o wiele zdrowiej dla naszej samooceny i psychiki…

  22. Ja walczę już parę lat. Kocham ale żebram o uwagę o rozmowę o smsa. Wszystko jest ważniejsze praca koledzy „zabawki”. To dziecko zamknięte w ciele dorosłego faceta. Upominam się o to co powinno być istotne w związku z takim stażem. My nawet nie mieszkamy razem bo w mieszkaniu nie będzie mieszkał działka droga chociaż bardzo dobrze zarabia a u mnie jak się pomiescimy. Walczę sama ze sobą walczy serce z rozumem. Uśmiecham się staram funkcjonować ale w środku wyje z rozpaczy rozdziera mnie na pół wizja takiego życia-weekendowego życia razem. Czuję że życie ucieka mi z rąk z prędkością światła. Czuję że spadam w przepaść tak ogromna że za jakiś czas już się z tej przepaści nie wydostanie.

  23. U mnie było tak na początku super, później przez prawoie 20 lat walki o wszystko o wyjście na imprezę , do przyjaciół, rodziny prośba o zauważenie jako kobietę. Mieszkaliśmy razem ale osobno.Nic nie skutkowało wieczne kłotnie i pretensje. Teoretycznie mamy wszystko dzieci, dom, samochod ale nie ma uczucia.Jak kogos poznałam i powiedziałam, że odchodzę to ten nagle zrozumaiał i chce się zmienić. Dalam mu czas i szanase i widzę, że naprawde się bardzo stara. Ale czy ja robie dobrze, szczerze robie to dla dzieci. Boje się , że za pare lat bede miała do siebie pretensje, że zostalam.

  24. No to teraz facet też trafiają się załamani.13 lat małżeństwa i nie możemy na siebie patrzeć.mysle że to w dużej mierze moja wina zbyt skupiłem się na pracy no bo dom dzieci samochody.teraz gdy wszystko jest okazało się że jest to nie istotne żona rozczarowana zawiedziona chce się rozwodzić.tylko kiedy tego nie było to nie przeszkadzało jej że dużo pracuje.ja dla niej zaniedbałem swoje znajomości i kolegów bo żona zawsze ważniejsze.podczas gdy ona teraz chodzi na imprezy ze znajomymi pracy i świetnie się bawi a ja z dziećmi w domu dwaj synowie 7i 10 lat.do tego jeszcze teściowie którzy potrafili przyjeżdżać o 12 w nocy gdy się kłóciliśmy.i jeszcze przy dzieciach mówili jaki to ja dla niej nie dobry.zona wyzywa mnie od buraków pscholi ponieważ brat jest chory psychicznie.bylem nawet u psychiatry żeby mnie zbadał może ma rację.lecz lekarza patrzył na mnie ze zdziwieniem.zona nie chce na terapię małżeńską bo chcę zrobić z niej psychiczną jak twierdzi oczywiście teściowie też tak myślą.nie wiem co robić mam dość tego małżeństwa ale szkoda mi synów bo mamy świetny kontakt w po rozwodzie będą mieli do mnie żal.

  25. Co dalej:) To nie jest tak do końca, że synowie będą mieli do Ciebie żal, chyba o to, że muszą patrzec na kłócących się i nieszczęśliwych rodziców. Jasne, wiem łato się mówi. W moim przypadku tez mi chodzi tylko o dobro dzieci, ale jak to mówią wszyscy psychologowie, szczęśliwi rodzice, szczęśliwe dzieci. A po drugie dzieci i tak niedługo pójdą w świat, a Ty bedziesz żałował, że tak długo w tym wszystkim tkwiłeś.

  26. Ja wzięłam się w garść, nie czekałam latami… Byliśmy zakochani, szybko podjęliśmy decyzje o wspólnej egzystencji. Wspólny dom, zaręczyny, ciąża, a teraz bardzo trudny czas, bo ja już nie chce walczyć o ten związek. Jestem w 4,5 miesiącu ciąży, od 2,5 miesiąca walczyłam o czułość prosząc się chociażby o przytulenie… Słysze od niego, że to tylko ja się awanturowałam. Prosiłam o pomoc jego rodzinę, usłyszałam, że to ja tylko mam problem. Spróbowaliśmy terapii dla par, po pierwszej wizycie musiałam się upominać o kolejną, bo usłyszał, że ma problemy z komunikacją… A teraz ta kolejna będzie już z dwójką osób, które będą rodzicami ale nie parą. Chciałabym się rozstać w zgodzie, dla dobra dziecka, bo ono też potrzebuje taty. Były partner nie chce się wyprowadzić z domu, chociaż ma swoje mieszkanie, które wynajmuje. Życzy sobie pieniędzy ode mnie, bo jak budowałam dom sam chciał coś zrobić… Sytuacja mnie przygnębia, nie płaczę jak jest w domu, staram się zachować twarz, jednak jak jestem sama nerwy puszczają. Nie wiem czy liczyć się z groszem, bo nie wiem ile ode mnie zażąda, czy poszaleć z wózkiem czy łóżeczkiem. Przyjaciele mnie wspierają bardzo,a le to ja muszę przetrwać ten czas. Wiem, że teraz jest najtrudniej, później już będzie lepiej. Szkoda tylko, że tak często towarzyszy mi płacz, a przecież tak bardzo się cieszę z cudu który noszę, powinnam się uśmiechać, szerzyć radość, żeby przekazać jemu te najlepsze emocje. Niestety nie potrafię…

  27. Witajcie a ja z innej strony opisze swoja sytuację, 6 lat z czego 1 rok w narzeczenstwie.

    pierwsze 2 lata jak zawsze cud miód i pistacje, nic innego poza soba nie widzielismy, (ONA: wysoce wrażliwa, miła, kocha zwierzęta, utalentowana. JA – aktywny sportowo, lubiący adrenalinę, pracowity, własna działalność.) potem się pozmieniało i to o dobre 179 stopni,

    cały ten okres nie zdradziłem i nie zamierzam bo uważam że to akt tchórzostwa bo zanim do tego dojdzie powinno się rozstać. Zmiany zaczeły się jak odkryłem, że była na kawie z kimś w innym mieście, wtedy jeszcze studiowała… niby nic – kawa . Czy było coś więcej nie dowiem się nigdy. Dałem szansę by to mogło się rozwijać bo czułem że będzie to wkońcu to czego pragnąłem. 3ci rok, ciekawość zawsze mi towarzyszyła w dobie Facebooka zdarzało się zmojej strony wchodzenie na profile kobiet przypadkowo poznanych w związku z prowadzeniem mojej działalności lub poprostu dentystka. byćmnoże to był bardzo duży błąd, chociaż jak się później okazało ona też sprawdzała profile swoich ex z ciekawości co u nich słychać itd. – OK. nie widze w tym nic złego. ale zmian ciąg dalszy – impreza firmowa, dyskoteka + kręgle. jesteśmy razem, ja lubie grać w gry barowe, ona nie. no to gramy z paczką fajnych ludzi, dogrywa się jakaś kobieta z innego krańca polski i zaczeło się, histeria że jakim prawem ona się dograła skoro mamy swoją paczkę… do dzis znak zapytania ogromny stoi tu…

    kolejny raz też impreza firmowa wspólna, ona tańczy z moim kumplem, świetnie się bawi, ja siedzę zasmucony przy barze, pijąc piwo podchodzi do mnie kobieta z parkietu i wyciąga mnie na taniec – tańczymy, zwyczajnie jak ludzie, nawet z nią nie rozmawiałem podczas tańca, nie flirtowałem. Ona to zobaczyła i z płaczem, wsciekłością uciekła z imprezy. Bo jak ja mogłem z kimś tańczyć skoro to była nieznajoma kobieta.

    Do dnia dzisiejszego nie podjeła pracy od kad się znamy. bo nie wie co chce w życiu robić… mieszkamy u mnie, płacę za wakacje, jedzenie, mieszkanie.

    ciągle tylko słyszę temat kobiet z jej strony.. tego filmu nie obejrzymy bo cycki na wierzchu. takich teledyskow puszczać nie bedziesz ani słuchać muzyki bo kobita grając na gitarze wypina i świeci cyckami…. nawet nie wiem jak opisać to bo to są tak dziwne powody do kłótni… ze ehh już sie tracę w tym opisie.

    teraz już sam nie wiem czego chcę, ona mówi że kocha, stara się, gotuje dobre obiady, ale ja nie jestem pewien swoich uczuć. nie mam kogo się poradzić;/ i tak tkwie ze swoimi myslami juz ho ho… wierząc ze pewnego dnia przyjdzie do mnie myśl i będe wiedział co robić.

    pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy dobrneli do końca wylanych moich żyg** w internecie.

  28. Witam państwa moj kolega poznał na Fb kobietę zaznaczam że to niepelnosprawny chłopak pisali ona mu wysylala nagie zdięcia oraz bardzo ostre smsy i dawała nadzieje na wspólnę życie pózniej go zostawiła on sie załamał i popełnił samobujstwo a jego rodzina bedzie dochodzić w sadzie racji bo maja dowody winy tej kobiety co państwo mogą doradzić

  29. No i ja dołączam do tej długiej listy zranionych, obwiniających się, zdradzonych przez jedynego przyjaciela, który patrząc w oczy mówił kocham Cię a potem zdradzał bez bez refleksji, mrugnięcia okiem dla przyjemności na miarę picia kawy.
    A czas płynął a ja w nim, za nią, zakochany, naiwny i ufny – jak pies.
    Tym przyjacielem była moja żona. Teraz gdy całe to gówno wypłynęło na powierzchnię muszę podjąć kolejną trudną decyzję. Zamknąć drzwi, uwolnić się, skupić na sobie wierząc, że to ma sens.

  30. Nie kochałam nigdy męża. Małżeństwo tylko na papierze było. Chcę mieć spokój żeby nikt nie wpieprzal się do mojego życia. Chcę tylko wolności żyć po swojemu. Ślub był po to żeby odciąć się od matki.

  31. Witam, dołączam do ludzi zagubionych w miłości… Jesteśmy razem ponad 2 lata i już prę miesięcy po zaręczynach, okazuje się jednak, że ona przyjęła moje zaręczyny bo chciała sprawdzić czy znowu poczuje do mnie ,,miętkę”… Od pół roku w jej grupie znajomych pojawił się nowy koleś, niby tylko znajomi ale kontakt mają ze sobą non stop bo ,,dobrze nam się gada”. Dowiedziałem się od jej znajomej, że się w nim zakochała i po bardzo długich rozmowach wybaczyłem, mieliśmy się zająć naprawą związku i po iść dalej z uśmiechem na twarzy przez życie. Urwała kontakt z tym kolesiem na miesiąc i wszystko wydawało się być w porządku ale nic mi nie mówiąc odnowiła kontakt, wszystko zaczęło się znowu rozpadać więc przez swoje uczucia i żeby nie popełnić błędu napisała do niego list który dała mi przeczytać, liczyła na to, że on zrozumie sytuacje i się wycofa ale tutaj szoker, on jej powiedział, że coś do niej czuje. Od miesiąca ciągnie się ten dramat i ona nie chce wybrać ani mnie ani jego, mówi, że mnie kocha ale inaczej a w nim się tylko zadurzyła… w Marcu mamy wyjechać razem do innego miasta i zacząć nowe życie ale nie wiem czy dam radę jej zaufać, nie wiem co mam robić. Powiedziała, że musi sama ze sobą porozmawiać bo nie wie czego chce, potrzebuje endorfin, adrenaliny w związku a ze mną ma ciepło, opiekę i bezpieczeństwo i nie jest z tego szczęśliwa. Nie chce rozmawiać o problemach ale oczekuje, że się domyślę i że sam zrobie coś szałowego przynajmniej raz dziennie, żeby ją zaskoczyć, bo ona chce być zaskakiwana i czuć, że żyje. Rozmawialiśmy wczoraj przez ponad 6 godzin o całej tej sytuacji, zrobiła się zimna i bez uczuciowa, ciągle mi powtarza, żebym z nią zerwał jak nie potrafię jej zaakceptować, czułem, że to nie ta sama kobieta którą poprosiłem o rękę… tylko, że ja ją akceptuje i staram się żeby była szczęśliwa, najwyraźniej to ona nie akceptuje kim jestem i ile dla niej robię… Co mam zrobić? czekać i liczyć, że wybierze mnie a nie jego, kolesia którego zna ledwo pare miesięcy? a może stwierdzi, że nie chce związku i woli być sama? co mam niby dalej z tym zrobić, jak żyć kiedy wszystko jest już ułożone na to następne miasto, praca, mieszkanie, nawet niektórzy nasi znajomi tam mieszkają. Ciągle tego nie potrafię zrozumieć, czy ona udawała, że mnie kocha?

  32. Miałam prawie trzydzieści lat i wiele związków za sobą. Nigdy nie miałam tzw. motylków w brzuchu więc stwierdziłam, że chyba mnie miłość nie spotka.Bardzo chciałam mieć dzieci i w końcu wyszłam za mąż za człowieka który twierdził, że mnie kocha chociaż zawsze był jak kawałek lodu ( nigdy nie widziałam żeby płakał, jak dzieci odnoszą sukcesy to gratuluje podając rękę zamiast ściskać z radości). Urodziłam dwoje dzieci, które są dla mnie całym światem, kocham je i pielęgnuję każdego dnia. Męża chyba nigdy nie kochałam więc teraz po dwudziestu latach bycia z tym kawałkiem lodu każdego dnia planuję, że jak dzieci się wyprowadzą to się z nim rozwiodę. Wolę być naprawdę sama bo w takim związku bez miłości poczucie samotności jest jeszcze większe. Nie powinnam być z tym człowiekiem, jak mogłam być tak bezmyślna. Sami byśmy pewnie byli szczęśliwsi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *