Najpiękniejsze chwile.




Po gorszym okresie finansowym w końcu udało się nam wyjść na prostą. Nie było cudownie, ale byliśmy na plus. Wystarczało na mieszkanie, życie i zostawał jeszcze jakiś grosz w kieszeni. W piątek wypadała nasza piąta rocznica. Od kilku dni starałem się nie zaczynać tego tematu i udawałem, że o tym nie pamiętam. Miałem asa w rękawie, niespodziankę. Zarezerwowałem nocleg nad morzem i w piątek gdy Natalia wróci z pracy chciałem zabrać ją na pozorowaną krótką przejażdżkę nie zdradzając ani słowem gdzie tak naprawdę jedziemy. Od samego rana byłem strasznie zabiegany. Pakowanie rzeczy, szykowanie kanapek na drogę itd. Kupiłem bukiet czerwonych róż, dwie butelki wina i na koniec zostawiłem sobie zatankowanie auta. Ostatecznie koło piętnastej na mojej prowizorycznej liście „DO ZROBIENIA” odznaczyłem wszystko. Stojąc na stacji paliw zastanawiałem się czy o czymś nie zapomniałem, jednak wszystko wskazywało na to, że jest ok i mogę spokojnie wracać do domu. Odpalam auto, wyjeżdżam… bum. Nie wiem jakim cudem, ale uderzyłem w inny samochód. Nic mi się nie stało, jednak byłem załamany. Dałem chłopakowi w którego uderzyłem 400 złotych, które miałem odłożone na nasz wyjazd. Auto trafiło na lawetę, a ja nie miałem pojęcia z czego jeszcze zapłacę mechanikowi. Tragedia, było naprawdę źle.




Natalia kończyła pracę o siedemnastej i wróciła do domu chwilę przede mną. Zobaczyła kwiaty, spakowane plecaki, wino – strasznie się ucieszyła i wysłała mi wiadomość „Kocham Cię” dodając do tego milion wykrzykników. Sam wróciłem dosłownie chwilę po niej i nie wiedziałem jak jej o wszystkim powiedzieć. Siedziałem załamany w kuchni opowiadając jej wszystko tak jak teraz wam. Miałem strasznego doła najbardziej załamany tym, że cały mój plan brzydko mówiąc poszedł w cholerę. Natalia wyrzuciła wszystkie ubrania z jednego plecaka na ziemię, wsadziła do niego kanapki, które wcześniej przygotowałem nam na drogę, butelki z winem i koc. Wepchnęła mi w ręce kurtkę i rzuciła zwykłe „chodź”. Do piątej rano siedzieliśmy nad Wisłą patrząc jak światła odbijają się od wody i rozmawialiśmy jak starzy przyjaciele, którzy spotkali się po latach. Siedząc na kocu pod gołym niebem, jedząc zwykłe kanapki i zapijając je różowym Carlo Rossi za osiemnaście złotych czułem się najszczęśliwszym facetem na świecie. Słuchając jej, przytulając ją, patrząc jak błyszczą jej oczy i śmiejąc się razem z nią zrozumiałem, że mam już wszystko i jestem szczęśliwy. Wiecie co odpowiedziała gdy zapytałem ją czy nie jest zła, że moja niespodzianka kompletnie się nie udała?

Głupi jesteś Witek, ja chcę być po prostu przy Tobie. Nie obchodzi mnie gdzie – ważne, że jesteś.”

To był jeden z najdziwniejszych dni jaki kiedykolwiek przeżyłem. Takie jest właśnie życie – nie można wszystkiego zaplanować. Często dzieją się rzeczy na które kompletnie nie mamy wpływu, zarówno te dobre jak i te złe. Sami codziennie goniąc za lepszym życiem zapominamy o tym, że z każdym problemem i tak damy sobie koniec końców radę. Trzeba w tym wszystkim pamiętać, że najpiękniejsze chwile w naszym życiu nie mają nic wspólnego z pieniędzmi i moja historia z piątku jest tego najlepszym przykładem.

Na koniec chciałbym pozdrowić wszystkich, którzy twierdzą, że teraz dla kobiet ważne są tylko pieniądze i wszystko co z nimi związane. Gówno wiecie o życiu. Gdyby te brednie były prawdą, większość z nas była by teraz sama – w tym ja.




Facebook Comments