Jak to jest z tymi „facetami”?




Pamiętam jak gdzieś w okolicach początku prowadzenia blog-a napisałem, że 90% z nas (facetów) znajduje się w okolicach mentalnego dna. Po czasie zrozumiałem, że była to opinia dość mocno krzywdząca i na pewno nie jest to tak duża liczba. Po świecie ciągle stąpają miliony mężczyzn z klasą, zasadami, charakterem i wzrokiem, który sięga dalej niż czubek własnego nosa. Od znacznej części z nich sam mógłbym ciągle bardzo wiele się nauczyć. Mimo wszystko zdecydowana większość z nas to banda idiotów bez jakiegokolwiek moralnego kręgosłupa. Na każdym kroku spotykasz samych frajerów, zwykłe cioty i dużych chłopców płaczących jak to my faceci mamy niby ciężko w tych czasach. W dodatku każdy z nich posiada ego jak stąd do kosmosu. Samce alfa kurwa mać. Tylko jakim cudem kobiety mają większe jaja od nich? Nie, to nie są mężczyźni. Nam mężczyznom jest za takich jak oni najzwyczajniej w świecie wstyd…

W obecnych czasach jesteśmy bombardowani hasłami każącymi dbać przede wszystkim o swoje interesy, być bezkompromisowym, obojętnym i silnym. Poświęcanie się w związku to okazywanie słabości, w towarzystwie niemalże faux pas, do którego nigdy w życiu nie należy się przyznawać. W „Pokoleniu Ikea” gloryfikowany jest mężczyzna traktujący kobiety jak zabawki, który dzięki znajomości ich psychologii, owija je sobie wokół palca by osiągnąć swój cel. A potem szuka następnych i zabawa nie ma końca. Ja przepraszam, ale to ma być do cholery normalne?

Ile razy słyszymy, że jakaś dziewczyna po raz kolejny trafia na dupka, który ją zdradza, traktuje przedmiotowo, flirtuje z innymi lub nagle przestał całkowicie się starać? Ile razy pocieszałaś swoją przyjaciółkę lub samą siebie? Ile razy mówiłaś, że najwyraźniej nie macie szczęścia i facet to świnia? Ile razy miałaś wrażenie, że wzbudzasz zainteresowanie wśród samych popaprańców? Na początku świetni goście, a po bliższym poznaniu okazuje się, że frajer jak każdy inny? No proszę Cię, oboje dobrze wiemy, że na palcach jednej ręki tego nie policzymy.

Ale wiesz co? To nigdy nie jest tak, że wina leży tylko i wyłącznie po jednej stronie. Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi mi o to, że Ty masz czuć się odpowiedzialna za to, że on jest zwykłą podróbką mężczyzny. Ja po prostu nie mogę się nadziwić kobietom, które nie potrafią tym frajerom od razu sprzedać kopa. Dziwna musi być taka świadomość gdy wiesz, że on jest zwykłym dupkiem, a mimo to dajesz mu piątą, dziesiątą, czy sto szesnastą szansę. Ja bym tak nie potrafił. „Wiele mówi się o tym, że należy pielęgnować uczucia i że trzeba o nie walczyć do samego końca. Nie zgadzam się z tym. Są bowiem takie sytuacje, takie związki, które należy zakończyć. Czasami zwyczajnie trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to wszystko, ta cała walka – czy są tego warte? Czy bycie w związku, który usycha na każdej płaszczyźnie ma w dalszym ciągu sens? Kiedy ognisko przygasa, czasem lepiej zadusić je do końca.” Więc kiedy zamiast partnera masz dupka, małego chłopca lub pluszowego misia zastanów się w którą część tyłka najlepiej zasadzić mu soczystego kopa…




Facebook Comments